czwartek, 17 grudnia 2015

Perfumy Panthera Paris Avenue | Odpowiednik szarej pumy w natarciu!

Hej!

Całkiem niedawno chwaliłam się Wam jaki miły prezent dostałam na mikołajki :) Dzięki uprzejmości trustedcosmetics.pl oraz edp24.pl otrzymałam do testów perfumy Panthera Paris Avenue.  

Swojego czasu dużo słyszałam o osobach, które ubolewały na tym, że wycofany został zapach - szara Puma. Właściwie to nie rozumiałam o co w tym wszystkim chodzi, przecież jest tyle pięknym zapachów, którymi można go zastąpić ;)
Jednak... kiedy po raz pierwszy powąchałam perfumy Panthera Paris Avenue będące odpowiednikiem sławnej szarej Pumy wszystko stało się jasne! :) 


Perfumy znajdują się w buteleczce z oszronionego szkła o pojemności 50ml. Nie ma jednak żadnego problemu z zobaczeniem, ile produktu jeszcze nam zostało. Cały flakonik ma lekko płask kształt, co nie ukrywam, bardzo mi się spodobało. Dzięki temu zajmuje mniej miejsca w torebce - duży plus ;)
Całość wieńczy złota nakrętka.


Zapach należy do kategorii zapachów cytrusowych. Osobiście takie uwielbiam ;)

Nuty Górne (Nuta Głowy) : Grejpfrut, Kwiat Jabłoni, Zielona Herbata
Nuty Środkowe (Nuta Serca ) : Biały Fiołek, Konwalia, Jaśmin
Nuty Dolne (Nuta Bazy ) : Cedr, Drzewo Sandałowe, Mech Dębowy


Zapach jest bardzo świeży i orzeźwiający, jednak moim zdaniem, tak samo dobrze nadaje się na zimę jak na lato. W końcu zimą miło powspominać upalne dni! :)

Nie można powiedzieć jednak, że jest to typowo cytrusowy zapach i będziemy pachnieć grejpfrutem. Bardzo fajnie wybija się w nim zielona herbata, a po czasie cytrusy ustępują miejsca fiołkom. 

Już teraz wiem, skąd ten  fenomen szarej pumy ;) 
Zapach na tyle podbił moje serce, że na 100% kupię kolejną buteleczkę :)

Perfumy utrzymują się na naszym ciele standardowo - ok.3 godzin.


Perfumy możecie zakupić na stronie edp24.pl <klik>.
Ich cena to 51zł, a aktualnie trwa promocja i cena wynosi 28zł!
Dodatkowo do perfum dostajemy małą perfumetkę o pojemności 20ml. 

Dziękuję za możliwość przetestowania perfum:






Kto testował ze mną te perfumy? Jakie macie wrażenia?

Znacie zapach szarej pumy?

wtorek, 15 grudnia 2015

Clarena Podo Line, krem do stóp z 30% mocznikiem - ulubieniec!

Hej!


Ostatnimi czasy jestem tak zabiegana, że zupełnie nie mam czasu na śledzenie Waszych blogów :( Niestety - licencjat, egzaminy, obowiązki domowe i załatwianie miliona spraw związanych ze sferą zawodową sprawia, że 6 godzin snu to rarytas. Czekam na luty, wtedy już będzie dużo luźniej :)

Dzisiaj jednak znalazłam pół godzinki na napisanie dla Was recenzji mojego ulubionego, ukochanego i ogólnie naj, naj,naj! kremu do stóp. Mówię tutaj o Clarena, Podo Line, krem do stóp z mocznikiem.

Już samo opakowanie kremu, mówi o nim, że jest to kosmetyk profesjonalny. Nie ma jednak problemu z jego zakupem - w drogeriach internetowych za 200ml zapłacimy od 45 do 60zł. Warto więc przekopać kilka drogerii zanim się zdecydujemy, bo możemy nieźle przepłacić ;) Mój krem dostałam w prezencie i niestety nie wiem, gdzie był kupiony. Krem w tubce 100ml kosztuje natomiast ok. 30-45z



Krem znajduje się w plastikowej tubce, którą możemy położyć "na głowie". W związku z tym nie ma problemów z jego wyciskaniem. Sam plastik jest też stosunkowo miękki. 

Jak sugeruje nam samo opakowanie, krem zawiera mocznik w stężeniu 30%. Działa on więc bardzo nawilżająco, wygładzająco i zmiękczająco naskórek. Stosując regularnie ten krem możemy zapomnieć o brzydkich, pękających piętach! Tym bardziej, że mocznik jest już na drugim miejscu w składzie. 

Dodatkowo w kremie znajdziemy też alantoinę, glicerynę i masło Shea. Taka mieszanka nie ma prawa nie zadziałać :)

Krem ma delikatny, świeży zapach, którego nie czujemy po aplikacji. 


Krem jest niesamowicie wydajny, a jego kremowa i delikatna konsystencja umila aplikację. A jeśli w okresie zimowym mamy problem z pękającą skórą na dłoniach nie widzę przeciwwskazań, aby użyć go do rąk! :) Sprawdzi się tak samo dobrze. 


Podsumowując: najlepszy krem do stóp, jaki kiedykolwiek miałam :) 

Znacie ten produkt? Jakie kremy do stóp polecacie? 

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Rozdanie: Jasminum i Włosopasjatka. WYNIKI!

Hej!

Przyszedł czas na ogłoszenie wyników rozdania, które przeprowadzałam razem z Martą z bloga Włosopasja.



Baaaardzo dziękuję Wam za każde zgłoszenie! :) Niestety, jak zawsze, zwycięzca może być tylko jeden.

Nie ma co przedłużać - zwycięzcą rozdania jest.....



Razem z Martą bardzo Ci gratulujemy :)
Napiszę do Ciebie w celu ustalenia adresu wysyłki :)


sobota, 12 grudnia 2015

A ja już czuję święta! Tegoroczne ozdoby :)

Hej!

Poczułyście już święta? Ja zdecydowanie tak! W tym roku zakupiłam kilka dodatkowych świątecznych gadżetów, które mają na celu stworzenie świątecznej atmosfery w moim pokoju. Co prawda za oknami pogoda jesienna, a do świąt dwa tygodnie, ale ja wierzę, że jeszcze zobaczymy ten wymarzony śnieg :)



No to zaczynamy!

Na początku wymarzone, wyczekane cotton balls! Jak zapewne wiecie Biedronka po raz drugi wprowadziła te kule do sprzedaży. Poprzednim razem chyba nie były mi pisane, ale swoje odczekałam i mam te piękności :) Właściwie, to będą one fajnym dodatkiem przez cały rok -  nie tylko na święta.
Cena: 39,99zł



Kilka postów wcześniej wspominałam też o mega wielkim kubku w reniferki z Tesco, który ewidentnie skradł Wasze serca - moje zresztą też ;) 
Cena: 16zł

W Ikea kupiłam podstawkę pod kubeczek z pędzlami w kształcie gwiazdki. Pasuje wręcz idealnie i tak samo się prezentuje :)
Cena: 4zł

W Biedronce, poza cotton balls, kupiłam też polarnego misia w czapce mikołaja z zamontowaną lampeczką.
Cena: 4zł

W Ikea dorwałam też biały lampionik (pewnie wszystkim już znany). Jest w nim miejsce na podgrzewacz, jednak ja (jak to ja) musiałam coś wymyślić i włożyłam do niego bezprzewodowe lampki ledowe.
Cena: 9,99zł

Lampki ledowe, które zamontowałam w lampionie, kupiłam w Tesco na promocjach świątecznych.
Cena: 7zł

Moja koleżanka wykonała dla mnie przepiękną choinkę z piórek! Te kolory są stworzone dla mnie. Biel przełamana czernią pięknie się komponuje.



A na lokalnym ryneczku kupiłam dwie piękne ozdoby: a'la skórzaną gwiazdkę oraz aniołka wyszywanego ręcznie szydełkiem. Ogromny podziw, dla osoby która go zrobiła! :)



A Wy czujecie już święta? :)

piątek, 11 grudnia 2015

Ostatni dzień rozdania! Wygraj rosyjskie kosmetyki do włosów :)

Hej!

Szybka przypominajka! :) Dzisiaj jest ostatni dzień, kiedy możecie zgłaszać się do rozdania, w którym do zgarnięcia rosyjskie kosmetyki do włosów (szampon, olej i odżywka). 
Myślę, że naprawdę warto :)

Kto chętny, klika w baner i przenosi się do postu z rozdaniem :)



Powodzenia!

czwartek, 10 grudnia 2015

Peeling do ciała, Awakening Citrus Zing, Avon | Myje czy peelinguje?

Hej!

Jakiś czas temu wygrałam w rozdaniu paczuszkę z kosmetyki Avon. Nie wiem jak Wy, ale u mnie jest z nimi różnie. Raz je lubię, a za chwilę nienawidzę. Mają swoje plusy i minusy, ale to jak kosmetyki z każdej firmy. 

Ale do rzeczy :) W rozdaniu otrzymałam peeling o pojemności 200ml o cytrusowym zapachu. Jak dla mnie, najbardziej wyczuwalna jest woń cytryny.


Ceny niestety nie znam, ale znając mniej więcej produkty Avon, peeling kosztował ok. 10-15zł.



Peeling ma bardzo fajne opakowanie - stoi "na głowie" i produkt świetnie spływa w dół, czekając tylko na użycie ;)
Jeśli chodzi o konsystencję to nie mam jej nic do zarzucenia. Nie przecieka przez palce - dla mnie bardzo ważne. 



Jednak przejdźmy do konkretu - czy faktycznie peelinguje?
I tak, i nie ;) Dlaczego? 
Kojarzycie może peelingi solne/cukrowe z Perfecty? Są to moje ulubione peelingi i baaardzo konkretne zdzieraki. Jeśli Perfecta to poziom zdzierania 10/10, to Avon zdobywa 6,5/10. 

 Jestem chyba już przyzwyczajona do konkretnego zdzierania i może dlatego na początku pomyślałam, że peeling z Avonu jest dla mnie za słaby. Jednak po kilku użyciach nawet się z nim polubiłam. Piękny cytrusowy zapach umila kąpiel. Kosmetyk dodatkowo (co bardzo mnie zaskoczyło) świetnie nawilża skórę! Fajnie więc stwierdza się jako żel peelingujący :)


Lubicie produkty Avon?

wtorek, 8 grudnia 2015

Po wizycie u fryzjera - włosowa aktualizacja! + Dostałam pierwszy prezent świąteczny :)

Hej!

Byłam dzisiaj u fryzjera. Wizyta ta była obarczona ogromną niepewnością, ponieważ do tej fryzjerki szłam po raz pierwszy. Moja sprawdzona fryzjerka zaszła w ciąże i z wiadomych względów ma przerwę w farbowaniu włosów. Obawiałam się też, czy Pani do której idę będzie wiedziała, że 1cm=1cm, a nie 1cm=5cm (z tym jest niestety bardzo różnie).

Jak się jednak okazało wcale nie było czego się bać! Pani okazała się być bardzo profesjonalna. Świetnie doradziła mi z doborem koloru. Też trafiacie na takich fryzjerów, którzy nie potrafią podpowiedzieć, w jakim kolorze będzie nam dobrze? Kiedyś byłam u fryzjerki, która gdybym powiedziała jej, że chce zielone włosy to jestem pewna, że bez chwili zawahania taki kolor by mi właśnie nałożyła. 

Na zdjęciu może tego nie widać, ale na odrost i do 3/4 długości włosów został nałożony jasny brąz, natomiast końcówki zostały ciemnym blondem (czyli takie jak dotychczas). Nie chciałam męczyć ich kolejną porcją farby. Fryzjerka świetnie zrobiła to a'la ombre i przejście jest tak naturalne, że aż miło :)

Całość prezentuje się tak:

Za farbowanie i podcięcie końcówek zapłaciłam 75zł, co miło mnie zaskoczyło. Dziewczyny, jak kształtują się u Was ceny za usługi fryzjerskie?

Dziś też wydarzyło się coś, na co bardzo długo czekałam i na co poświęciłam bardzo dużo czasu. Nie chcę jeszcze zdradzać szczegółów, powiem jedynie, że otrzymałam najmilszy jak do tej pory telefon z Urzędu Pracy :)

W "nagrodę" mój narzeczony podarował mi prezent, który teoretycznie miałam dostać dopiero na święta :) Jednak była ku temu okazja i mam moją wymarzoną świecę YC już dziś! Nigdy nie miałam żadnej świecy, zawsze moje zakupy kończyły się na woskach. Jednak 90zł na taką, można by powiedzieć, zachciankę to dla mnie zbyt wiele.


Macie swoich zaufanych fryzjerów, którym bezgranicznie ufacie? 

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...