sobota, 10 października 2015

Gumki do włosów Invisibobble | Czy jestem z nich zadowolona?

Hej!

Od wielkiego szału na gumki-sprężynki minął już pewnie ponad rok. Z racji tego, że nie lubiłam wiązać włosów w kitkę ze względu na to, że bardzo cierpiały na tym cebulki włosów i bolała cała głowa, nie myślałam nawet o zakupie Invisibobble.



I idąc tym tropem dopiero na początku września tego roku zdecydowałam się kupić moje sprężynki w Hebe (koszt ok. 15zł/3szt.). Jeśli chcecie kupić je na sztuki to podpowiem Wam, że w drogerii internetowej ezebra widziałam pojedyncze gumeczki po 5zł. 

Czy mnie zauroczyły?
Od czasu zakupu używam cały czas jedną gumkę, a pozostałe czekają na swoją kolej. Są one wykonane tak, że bez problemu możemy je rozciągać i dopasować do naszych włosów. Nie mają żadnych metalowych elementów i w zupełności nie ciągną włosów. Kiedy za ich pomocą wykonamy kucyk włosy nie są aż tak naciągnięte jak w przypadku tradycyjnych gumek - fryzura jest bardziej luźna i odbita od nasady. Dzięki temu zapomniałam już co to jest ból cebulek przy rozpuszczaniu włosów z koczka czy kitki :)
Fajne sprawdza się też przy olejowaniu włosów, ponieważ łatwo zmyjemy z niej nagromadzony olej i będzie jak nowa ;)

Jedyny minus tych gumek jest taki, że się rozciągają. Jednak jest na to sposób! Rozciągniętą gumeczkę wkładamy do gorącej wody i ładnie wraca do swojego pierwotnego kształtu :-)



Spiralkom tym pozostanę wierna na 100%. Gumki są rewelacyjne i skradły moje serce :)


Znacie Invisibobble? Sprawdziły się u Was? :)

czwartek, 8 października 2015

Kolejny mały przegląd zakupowy (Golden Rose, Biedronka, Rossmann) oraz prawdziwa walka w Lidlu!

Hej!

Ostatnio miałam sporą listę rzeczy do kupienia. Najpotrzebniejsze rzeczy są już ze mną, więc lista stopniowo zmalała :)
<W ostatnim zakupowym przeglądzie> pokazywałam Wam m.in. woski YC, kosmetyki Yves Rocher czy suchy szampon Batiste. Dzisiaj będzie trochę mniej kosmetycznie, jednak znów nie do końca :)

Zaczynamy od Golden Rose! Na jesień potrzebowałam nowych szminek w ciemniejszych kolorach. Zdecydowałam się na dwie z serii Vision lipstick z witaminą E. Może na zdjęciu ciężko dopatrzeć się różnicy w kolorach jednak numerek 111 to odcień wpadający w czerwień, natomiast 138 w burgund. Są bardzo trwałe, swatche na ręce pozostały mimo szorowania ;) Według mnie kolorki są piękne, iście jesienne. Dodatkowo bardzo ładnie trzymają się na ustach.




Kolejne nowości to błonnik - Vitalsss Slim z Biedronki (ok.6zł).
W Rossmannie kupiłam czerwoną herbatę liściastą o smaku cytrynowym (bardzo dobra, polecam) - ok.6zł oraz szampon do włosów z Garnier Ultra Doux z cytryną i białą glinką.



Z zakupów ubraniowych dorwałam na targu jesienny komin w kratę, która jest teraz wszechobecna! Cena bardzo korzystna - 18zł.

W lumpeksie upolowałam bokserkę do ćwiczeń Nike za 3zł!

I teraz jeszcze mała opowieść: 
Od dzisiaj do Lidla wprowadzono ofertę odzieżową. W gazetce wpadł mi w oko biały sweterek i postanowiłam go kupić. Nic łatwiejszego, prawda? O nie, nie w Lidlu!
Pewnie słyszałyście o bitwach o towar w tym sklepie. Na YouTube jest pełno filmików pokazujących jak ludzie potrafią się przepychać aby kupić wymarzoną rzecz. Stwierdziłam jednak, że w mniejszym mieście niczego takiego nie będzie, ale dla pewności wybrałam się do Lidla na chwilę przed otwarciem. Jakie było moje zdziwienie, gdy przed drzwiami zobaczyłam całkiem sporą grupkę osób. Z minuty na minutę dochodziły kolejne osoby. I w końcu nadeszła godzina zero. Ludzie zaczęli biegać po całym sklepie, przepychać się, wyrywać sobie towar z rąk, krzyczeć na wszystkich dookoła... Powiem Wam szczerze, że jeszcze czegoś takiego nie widziałam ;) Nawet zrobiłam pamiątkowe zdjęcia :D Były one robione 30 minut po otwarciu sklepu, więc ludzi już było o wiele mniej niż na początku. 



Jednak jakimś cudem udało mi się dopchać do kosza ze sweterkami i kupić moje cudeńko! Sweter kosztował 39zł i jest wyjątkowo milusi i cieplutki. Spójrzcie sami:



I to tyle :) Chyba na jakiś czas mam dosyć zakupów :)


Byłyście kiedyś na bitwie w Lidlu? :D

środa, 7 października 2015

Szamponowy bubel | Garnier Fructis, szampon wzmacniający Oleo Repair

Hej!

Na początku września, w zakupach <klik>, pisałam Wam, że nabyłam nowy szampon do włosów, a dokładniej postawiłam wtedy na Garnier Fructis, szampon wzmacniający Oleo Repair.

W komentarzach pod postem kilka z Was napisało, że szampon ten bardzo fajnie się sprawdza. Polecałyście też odżywkę z tej serii, której jeszcze nie miałam okazji testować więc wszystko jeszcze przede mną ;)

Kilka słów od producenta:
3 olejki z owoców wnikają we włókno włosa by odbudować i odżywić je od wewnątrz:

-olejek z oliwek- dogłębnie odżywia wnętrze włosa
-olejek z awokado- odżywia i zmiękcza włókno włosa od wewnątrz 
-olejek z karate- odżywia i wygładza powierzchnię włosa



Cena i dostępność: 
Szampon kosztuje ok. 12zł za aż 400ml - opłaca się.
Kupimy go w praktycznie każdej drogerii, m.in. w Rossmannie.

Konsystencja i wydajność:
Nie mam jej nic do zarzucenia. Szampon ani nie jest za gęsty, ani za rzadki. Szampon jest koloru mlecznego, bardzo dobrze się pieni i jest wydajny.

Działanie:
Niestety nie mogę powiedzieć, że jestem z niego zadowolona. Stosowałam już milion szamponów drogeryjnych, których moim zdaniem głównym zadaniem jest po prostu myć. Tak miało być też i z tym panem. 
Może i na początku był ok. Jednak zauważyłam, że jest on winowajcą dużego przeciążenia moich włosów. Po ich umyciu tym szamponem są oklapnięte do granic możliwości, smętne i nie wyglądają na świeże, co całkowicie dyskwalifikuje u mnie ten szampon. 

SS
Czy kupię ponownie? Z pewnością nie

Aby dłużej już się z nim nie męczyć postanowiłam znaleźć mu zastępce. Postawiłam na Garnier Ultra Doux, szampon oczyszczający z cytryną i białą glinką. Oby sprawdził się lepiej niż jego poprzednik. :)


Znacie te szampony? Z chęcią poznam Waszą opinię na ich temat :)

wtorek, 6 października 2015

Serum, które wysuszy Twoje końcówki na wiór | Advance Techniques, Avon

Hej!

Jakiś czas temu robiłam porządki w kosmetykach i natknęłam się na buteleczkę serum do końcówek Advance Techniques z Avonu. Zupełnie nie pamiętałam, skąd się u mnie wzięło i jak działało na moje włosy. 
Stwierdziłam więc, że wypróbuję.


Pierwsze co zwróciło moją uwagę to zapach.
Z jednej strony jest bardzo przyjemny, ale z drugiej wyczułam w nim alkohol. Nie byłam jednak tego pewna, więc spojrzałam na etykietę i zobaczyłam to:

Cyclopentasiloxane, Cyclomethicone, Alcohol Denat., Dimethicone, Phenoxyethanol, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Parfum,Benzophenone-2, Panthenol, Phytantriol, Aqua, Propylene Glycol, Creatine, Laminaria Digitata Extract,Pelvetia Canaliculata ExtractMethylparaben, Propylparaben, Hexyl Cinnamal, Limonene, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Coumarin, Hydroxycitronellal, Amyl Cinnamal, Alpha-Isomethyl Ionone, Geraniol, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde

Wniosek: jest źle!


Konsystencja produktu jest oleista, łatwo można z nim przesadzić i wtedy nasze włosy wyglądają na tłuste. 

Jakie efekty?
Dokładnie takie jakie przewidywałam. Serum w małych ilościach może i ładnie wygładza włosy, jednak po dłuższym stosowaniu (dwa tygodnie) strasznie przesuszył mi końcówki. W sumie to jakby mogło być inaczej ;/ Jedyny plus to taki, że kosmetyk ma pompkę co ułatwia aplikację.

Swojego czasu naczytałam się tyle dobrego o tym kosmetyku i zupełnie tego nie rozumiem :(

Znacie to serum? Polubiłyście je?


poniedziałek, 5 października 2015

Robimy detoks dla włosów! | Marion detox HairLine - peeling i szampon

Hej!

Po lecie naszym włosom należy się porządny odpoczynek. Postanowiłam więc zafundować im detoks! Zakupiłam saszetkę Marion detox HairLine  z peelingiem i szamponem i wzięłam się do roboty :)



Całość dostałam w małej lokalnej drogerii za około 2,50zł. Cena więc malutka i tym bardziej zachęcała do wypróbowania kosmetyku.

W naszym zestawie mamy zestawienie peelingu (13g) i szamponu (10ml).

Ta wersja saszetki przeznaczona jest do włosów suchych i normalnych. W sprzedaży jest też wersja dla włosów przetłuszczających się (niebieskie opakowanie) oraz dla każdego rodzaju włosów (opakowanie zielone).


Tyle czytam na Waszych blogach o zbawiennym znaczeniu peelingu skalpu! Wiem, że można wymieszać szampon/odżywkę/maskę z cukrem, ale postanowiłam spróbować jak sprawdzi się ta gotowa wersja.




Dostępność: myślę, że najczęściej znajdziemy ten produkt w małych drogeriach. Nie mam pojęcia, czy jest dostępny w Rossmannie. (ktoś wie?)


Cena: bardzo niska - 2,50zł


Opakowanie: bardzo wygodne, saszetki mają przygotowane specjalne miejsca do ich rozdarcia. 


Wydajność: dla mnie produkt ten wystarczył na jedno użycia


Zapach: delikatny, typowy dla profesjonalnych produktów fryzjerskich


Składniki:

- alga czerwona --> wygładza i nawilża włosy dodając im blasku
- glinka wulkaniczna --> zmniejsza wydzielanie sebum, oczyszcza włosy i skórę głowy (działanie detox)
- koktajl owocowy - nadają włosom sprężystość i połysk



Działanie: Z tego produktu jestem bardzo zadowolona! Peeling bardzo przyjemnie wymasował mój skalp i zupełnie go nie podrażnił. Drobinki bez problemu wypłukały się po myciu szamponem i nic po nich nie zostało we włosach. Peeling ma dosyć gęstą konsystencje przez co dobrze się rozprowadza. Sam szampon posiada w sobie połyskujące i opalizujące drobinki. Dobrze domył włosy. Typowy oczyszczający szampon z SLS.




Czy kupię ponownie? Myślę, że tak! Za niewielką cenę możemy ładnie oczyścić zarówno skórę głowy jak i włosy :)



Stosujecie peelingi skóry włosy? Jeśli tak to jakie polecacie?

piątek, 2 października 2015

Przegląd zakupowy: lumpeks, Rossmann, Apteka Gemini, Yves Rocher

Hej!

Pogoda całe szczęście nie jest jeszcze tak jesienna jak być potrafi. A takie słoneczne dni są idealne na małe zakupy :)
Dzisiaj pokażę Wam kilka nowości z drogerii i jedną perełkę z lumpeksu.





1. Mascara do rzęs Yves Rocher - dostałam ją w prezencie za założenie karty klubu YR :)

2. Wosk YC Aloe Water - przez folie pachnie obłędnie! Zobaczymy jak będzie w trakcie palenia.

3. Wosk YC Cranberry Pear - już go paliłam; piękny, słodki zapach. Taki letnio-jesienny :) Pachnie kompotem gruszkowym :)

4. Matujący puder sypki Manhattan w odcieniu natural - poleciła mi go siostra i jak do tej pory świetnie się sprawdza. (Rossmann, 30zł)



5. Krem do rąk Yves Rocher - odżywiający krem do rąk, zobaczymy jak się sprawdzi.

6. Loreal, krem do twarzy - na noc lubię takie mocne, konkretne kremy o bardzo odżywczym działaniu. Kończy mi się kremik z YR więc skusiłam się na ten. (Nie, nie mam 40 lat ;) ). Kupiłam go w Rossmannie za jakieś 20zł

7. Suchy szampon Batiste - wersja Floral Essences - chyba nic tu nie trzeba pisać :) Najlepszy suchy szampon! Kupiony w Rossmannie za ok. 15zł.



8. Odżywka do rzęs 4LongLashes - zamówiłam z ciekawości. Słyszałam o niej bardzo dużo pozytywnych opinii i mam nadzieję, że u mnie też się sprawdzi :) Kupiłam ją w internetowej aptece Gemini za 50zł.

9. Dermo pHarma+ - płatki odżywiająco-oczyszczające w kształcie pomarańczy :) lokalna drogeria - 5zł

10. Marion, detox dla włosów i skóry głowy - tą saszetkę kupiłam głównie ze względu na peeling, który nakładamy na skalp. lokalna drogeria - 2,50zł



A teraz możecie już zacząć się śmiać! ;)
Tyle razy oglądałam na YouTube filmiki vlogerek, które w sklepie Primark kupowały takie ogromne pajace do spania (oczywiście dla dorosłych ;) ). Aż tu nagle dzisiaj będąc w lumpeksie znalazłam coś takiego! Jeny, jakie to milutkie i ciepłe :) Żadna zima już mi nie straszna :D Cena - 8zł


Oczywiście nie mogło zabraknąć u mnie moich ulubionych wrzosów - tym razem postawiłam na kolor pomarańczowy. 


I to tyle tych wczesnojesiennych dobroci :) A Wy co kupiłyście sobie w ostatnim czasie?

czwartek, 1 października 2015

Czy udało się przyśpieszyć porost włosów we wrześniu? | Jantar i Skrzypowita

Hej!

Od początku sierpnia staram się przyśpieszać porost moich włosów. Zacznę od tego, że standardowy przyrost na miesiąc to u mnie zawsze dokładnie 1cm - nigdy ani mniej, ani więcej.

W sierpniu stosowałam suplement Calcium Pantothenicum. O efektach możecie przeczytać <tutaj>. Wspomnę tylko, że przyrost wyniósł wtedy 1,5cm!

Za sprawą promocji w Biedronce skusiłam się na wcierkę Jantar, której nigdy wcześniej nie stosowałam - ba, nigdy nie używałam żadnej wcierki! Byłam jej więc bardzo ciekawa, bo opinie o niej krążą przeróżne. 

Mając już w rękach Jantar dodałam suplementację Skrzypowitą (jedna tabletka dziennie) i w ten sposób postanowiłam działać we wrześniu :) 


Aby ułatwić sobie aplikację wcierki postanowiłam przelać ją po buteleczce po odżywce w sprayu z Gliss Kura. Wcierałam ją raz dziennie. 


I przechodzimy do meritum, czyli efekty :)

Co zauważyłam?

Cera - bez żadnych zmian.

Paznokcie - i tutaj to jest szał! Nigdy, ale to nigdy nie miałam tak mocnych i ładnych paznokci. Aż jestem w szoku! Skrzypovita sprawdziła się na medal.

Włosy - przyrost 2,3cm :) :) :) :) Gdzie normalnie jest to 1cm, więc wynik rewelacyjny. 

Jantaru jeszcze troszeczkę mi zostało, a ja postanowiłam zrobić sobie krótką przerwę i wrócić do Skrzypovity. Przeglądając ofertę apteki Gemini, o której pisałam <tutaj>  znalazłam ten suplement w świetnej cenie i w dodatku z gratisem w postaci turbanu, którego od dawna mi brakuje :) 


Stosujecie aktualnie jakieś przyśpieszacze? ;)

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...